jeżeli ktoś postanowi to przeczytać.
W sumie jest to moja dziewicza notka i uznałam że muszę jakoś rozpocząć. Jeśli moje 2 zdania wystarczająco przeraziły Was nieposzanowaniem składni i w ogóle języka polskiego, nadętą grafomanią, czymkolwiek - nie czytajcie. Później będzie gorzej.
Jeśli idzie zaś o tych, którzy zdecydują się jednak zostać, to chapeux bas, jesteście wytrwali.
Nie mam pojęcia skąd wziął się u mnie aż tak rozbudowany ekshibicjonizm , którego najnowszym wykwitem jest tenże blog. Nie wiem.
J'etais le cafard. Może wciąż jestem? I poprzez zdeptanie godności i załamanie prywatności chcę się z tę postać opuścić? Ale wciąż będę organizmem polimorficznym, zatem w pewnej części karaluchem również. Jak osiągnąć postać człowieka? Pij mleko, będziesz wielki. Zatem urosnę, a ponieważ ogromny karaluch psułby ład społeczny oraz równowagę materii zaburzałby poprzez naciski natury ożywionej jak i tej martwej lub nie pełzającej nigdy stanę się człowiekiem? Słonie też są duże. Mogę być słoniem.
Z przyjemnością poczekam o czym bedzie to blog. Egzystencjalizm, moje własne "ja"? Pisz, dziewczyno, kobieto, pisz.
OdpowiedzUsuńZamierzam.
UsuńPochlebiasz mi swoją niecierpliwością.