Jest niebiesko biało miętowo.
Iskrzy. Grzmoci. Łomocze, łopocze. Sroży się i stroszy sierść piorunów. Czają się, wypłoszone z boru ślepawe, zjesieniałe zmrocza, zamoknięte, zastraszone. Przewodzące.
A za nimi, w pogoni, jak Egipcjanie goniący Żydów przez pustynię, przez Morze Czerwone, przez kultury, cywilizacje i poświęcenia, krople deszczu przebijają się przez chmury, przez gwiazdy, przez błota i muły podzamcza niebiańskiego.
A za nimi, w pogoni, jak Egipcjanie goniący Żydów przez pustynię, przez Morze Czerwone, przez kultury, cywilizacje i poświęcenia, krople deszczu przebijają się przez chmury, przez gwiazdy, przez błota i muły podzamcza niebiańskiego.
Mam niebo na ścianach, dziewcze zza szyby ma niebo na włosach. Kim mi jesteś, czym mi jesteś - dziewczynko na ptaki rozmnożona? Tragicznie pernamentnie martwy poeto, kim ci jestem? kim mi jesteś? Ja wiem. Te znaki - pół kicz a pół żałość.
I z żałości wyciekaja słowa, zdania, blogi. Jak ssanie srebrnej łyżeczki w czasie przeziębienia. albo przegryziony język i natarczywy smak żelaza. Słowa plasterkiem? Guzik. Z pętelką. Aby już nie mówić.
Wracając zaś do piorunów, machają ogonami. Kulą się zupełnie jak ja kilka dni temu. Nawet więcej podejrzewam niż kilka. Kuliste. Może karaluchy, które sie bardzo długo kuliły poprzez akumulację energii oraz tarcie stały się piorunami?
Wracając zaś do piorunów, machają ogonami. Kulą się zupełnie jak ja kilka dni temu. Nawet więcej podejrzewam niż kilka. Kuliste. Może karaluchy, które sie bardzo długo kuliły poprzez akumulację energii oraz tarcie stały się piorunami?
Pioruny kuliste machają ogonami. łaszą się i tańczą przede mną. Padnij. Obtocz się w ziemi. Weź łopatę i się zakop. Umrzyj.
Przez deszcz szemrze prąd w moim pokoju. Szepce. Odbija się w lustrze sprawiając że ściany spływają miętową w smaku maziają. Lustro potęguje i zapętla myśli które nakładają się na siebie tworząc coraz to nowe wzory. Secoure pour melange. Może będą inne. Mais bien que nous allons le melange ils vont etre comme maintemant. Comme a ce moment - la.
Jako dziewczynka rozkręciłam kalejdoskop. Doszłam do senda i zjadłam szkiełka. Landrynki smakowały inaczej mamo.
mamo...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz