wtorek, 19 lutego 2013

Piwnica wojenna


Na każdym drzewie siedział ptak. Każdy ptak wyfrunął z piwnicy. Tam nikt nie wraca. 

Moja pani od chemii wyglądała jak meksykańska czaszka pogrzebowa, taka drobna i w kwiaty. 
Schudła ostatnio. Zmarszczki. 
Zawsze na obcasach, wysokich, jak u klaczy.
Kobieta trzydziestoletnia.
Obcisłe dżinsy i marynarka. 

Teraz tylko kępki rudych włosów, skołtunionych i rozjaśnionych od sklepienia czaszki siwymi odrostami rozchodzącymi się promieniście. Rozbiegane oczy strzelają wodnistym błękitem we wszystkie szare zacieki. Tu jest brudno, zawsze, wasza wilgoć nie jest niczym specjalnym. Słychać to niemal, jakby ściany umiały słuchać albo co najmniej było to na nich wypisane. 

W piwnicy zostały tylko kaloryfery i materace.

Smutno więc trochę dzieciom wujka Fritza.
Smutno dziewczynkom bo nie mają już piórek do stymulacji.
Smutno chłopcom, bo nie mają już kości do gry.
Smutno Józiowi biednemu, od kiedy Adela wygoniła ptaki.

Tata siedzi na szafie. Bruno krwawi na ulicy, martwy już i właśnie żywy. Żyd z chlebem w kieszeni, jak chciałem się schylić to go rozpoznałem. Schudł, poszarzał. I ma papierową skórę, jak ludzie na ulicy krokodyli.




sobota, 9 lutego 2013

RANDOM


W 1986 roku pojawił się Alf. 


W X wieku odnotowano pierwsze zdanie w języku polskim. 

Skończyli w 1957 roku wydobywać uran w kopalni w Kletnie. 


ALFA




BETA


Mamy trzydzieści liter. Skończona jest wiec ilość kombinacji z nich możliwych.
Skończona jest więc ilość słów.
Skończona jest więc ilość wyrażeń.
Myślimy słowami, czego nie wyrazi język, tego nie pomyśli głowa. Nie ważne jak giętki by nie był.
Mylimy się słowami.

GAMMA

Promieniowanie gamma w kopalni bajecznie wprost kolorowej set niewyczuwalne i niesprawdzalne. Uran wydobywali polityczni, kobiety uran segregowały a Ci prawidłowi światopoglądowo ten uran wysyłali do Moskwy.



wtorek, 5 lutego 2013

Ermellino

Naśladuj przodków, szczególnie tych wielkich.


Jak Demostenes stań na szczycie góry i z ustami pełnymi frazesów dotyczących dobrego życia w cnocie wynikającej z poznania wykrzykuj swoje wiersze drzewom nierozumiejącym żadnego z twoich słów.

Jak Diogenes w jasny dzień wyszedłszy z beczki szukaj uczciwych ludzi, wciąż
wierząc w to, że istnieją. Potem odwróć się i uciekaj, kiedy praworządni postanowią wygnać Cię z miasta, jak twojego ojca i dziadka. 

Jak desperat oddychaj i tłocz powietrze, zmuszaj każdą swoją tkankę do pracy nad siły dla jednego silnego organizmu, jakim masz być. Działaj, by współtworzyć społeczeństwo, pisz ładne wiersze i opowiadania, wymyślaj historie, najlepiej dla dzieci, jaki rozsądny człowiek zajmuje się poważnie literaturą?

Czym przepraszam?

Szaleniec, który uznał, że posiadł duszę, oraz niejedną boską czcionkę łaszącą się mu u kolan. Jak łasica ślepa na jedno oko (ze starości) zwana później gronostajem. Nie wszystkie słowa muszą nazywać rzeczy lub zjawiska im towarzyszące prawdziwie. 
Ważne, by było ładnie.