czwartek, 27 czerwca 2013

yhym

Stoję jak stojąca woda. Oczy mam nawet w tym samym kolorze, co ona. 

Jeśli kiedyś będziesz chciał otworzyć moją czaszkę, będzie pachniała dokładnie jak to jezioro i będzie  zielona i brązowa jednocześnie, pokryta rzęsą i będą w niej pływały ryby zbyt ospałe by połknąć haczyk.

Kiwam głową na tak i chlupocze wszystko w czaszce. Wszystko woda, wszystko mózg, wszystko żyły, wszystko wszystko. Formalina niedokończonego zmierzchu nie pozwala zasklepić się rozdarciom, nie wygładza bruzd. Przechowuje fakt, zmiękczony i lekko mętny, za grubym bardzo szkłem i jeszcze grubszą warstwą kurzu.

Niedokończony zmierzch zmienia się szybko w skończoną noc, która trwa poza mną. Tutaj jest trochę chłodno, pachnie kawą i jest cicho. Nawet psy przestały szczekać i kable niosące słowa albo prąd szemrzą bez znaczenia, poza moim słuchem. 

Musze mieć otwarte uszy, przez nie do głowy wpływa powietrze. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz