Prześladuje mnie odgłos pękających łańcuchów węglowych splecionych dłoni.
Nie umiem pojąć lata kiedy nie oślepia mnie słońce odbite od jego twarzy. Nie wiem co robić, nie zadzwonię, przecież i tak nie odbierze. Niemożliwość ponownego spotkania każe mi wierzyć w niepowtarzalność czasu, która nie jest prawdą.
Za tydzień, miesiąc, dwa powtórzy się to wszystko raz jeszcze. Te same spojrzenia, kilka słów zarezerwowanych kiedyś tylko dla niego powtórzę komuś, kto nie będzie nim. Znowu po wszystkim zostanie zimna kawa w kuchni, której nikt wypije i dla kontrastu - opróżnione butelki, z których pili wszyscy. Trzeba będzie posprzątać skorupy rozbitej doniczki i zmyć naczynia, dzwonić do właścicieli znalezionych rzeczy, odbierać telefony od właścicieli pustych przestrzeni w pamięci. Trzeba będzie wytłumaczyć kilka spraw i chronić, to, co właśnie zaczęło w nas rosnąć, co wybuchło w oparach absurdu i wódki a zgaśnie już zupełnie na trzeźwo.
Nie wiem, co się działo, nie dzwoń do mnie.
Czekam na połączenie, o którym wiem, że będzie i powie mi, gdzie jesteś.
Czego pragniesz? Rozbitej doniczki? Braków w pamięci? Kawy i papierosa gdy siedząc na parapecie gdy przyglądasz się ptakom które zastygły w przestrzeni i czasie?
OdpowiedzUsuńMoże to zbyt proste, ale świadomość pętli pozwala nie tęsknić, albo raczej odwraca uwagę od tego. Chcę zrozumieć te ptaki i tego fajka, który dogasając parzy palce i chcę wierzyć, że jeszcze kiedyś tak będzie, że nie jest to jeden ostatni raz, kiedy jest dobrze.
UsuńCo się stanie gdy pętla zacznie się na nowo? Nie boisz się zaciągnąć?
OdpowiedzUsuńSkończy się na nowo i znów się zacznie.taka jest logika pętli.
UsuńNie wiem.
Ile tak można?
UsuńNie wiem, jak będę wiedziała, że mam dość to Ci powiem. Daje sobie jeszcze trzy obroty, zakładamy się?
UsuńTak. Ale o co?
UsuńPowiesz, kim jesteś?
UsuńTo i tak okaże się kiedyśtam, na razie jest dobrze przecież, przeciążenia nie działają bo wjeżdżam pod górę. Zakład był retoryczną zagrywką, skoro jednak tak się sprawy mają, możemy założyć się o dowolną rzecz, przedstaw jeszcze swoje stanowisko. I znajdź kogoś, kto przetnie, bez tego się nie liczy zakład, chyba.
Jestem twoim aniołem stróżem - przynajmniej chciałbym. Ostrzegam cię, że zakłady ze mną nie mają sensu - niestety zawsze wygrywam.
UsuńMoim aniołem stróżem? Jest wakat, nie prowadzę rekrutacji, it'll never happen.
UsuńPowiedz pierwej jaka jest cena, jeśli chcesz się w to bawić.
Spokojnie... W gruncie rzeczy wiesz kim jestem - te inicjały mówią wszystko. Masz rację - brzmi to trochę jakbyś spotkała psssychola (może rzeczywiście tak jest? - wiesz lepiej ode mnie), źle że napisałem na twoim blogu, ale wydawało mi się, że to dobry pomysł jest...
Usuńta zbieżność, to miał być przypadek.
Usuń