środa, 15 maja 2013

One day we'll come back together

Zwykły bełkot, nie czytaj, pisałam już na początku, weź wyjdź.

Nie umiem wrócić ani pójść dalej, stoję na środku ulicy i rozglądam się w koło. Chcę usiąść na ciepłym asfalcie i patrzeć w przestrzeń, której ograniczeniem są warstwy powietrza i szklarnie Wietnamczyków po drugiej stronie ulicy. Zgasły wszystkie latarnie i jedynym źródłem światła jest ekran telefonu.

 SMS, pytanie.
 Jasne, jadę.

Trzeba tu wrócić, żeby tę całą przestrzeń ograniczyć długością oddechu i wzrokiem nie wykraczającym poza to, co jest.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz