Korci by wpisać dwie szóstki jeszcze?
i wtedy paloną kawą pachniało w kredensie.
Opowieść. Można też tak. Można uczyć się kłamać, tak. Wprowadzać w błąd, kreować.
Ale czarować tym, co już jest. Nieustannie trawestować, malować, przemalowywać, powlekać skórką oniryzmu.
Żyjemy naskórkowo.
Nie żyjemy.
Prozaicznie jesteśmy martwi, chociaż nigdy nie zdarzyło nam się pomyśleć nawet o śmierci. Jeśli uciekasz, to wiesz przed czym? Przynajmniej kiedy zrywasz się do biegu.
Tak, wiem, mów za siebie.
Nie mów do siebie, to dziwne, sugeruje niewidzialne, nieprzewidywalne. Mów za siebie, nie mów do siebie, nie pytaj nie zapowiedziana, nie mów nie zapytana. Patrz pod nogi.
i zaczerpuj wciąż na nowo wprost ze źródła mieszczańskiego Nie myśl o tym, ze ci się odnawia stygmat
Nie myśl. że odnawia się stygmat widzenia, że to nie jest przywilej wybranych: widzieć.
Przekleństwem jednostek jest czuć, jest widzieć i zauważać, patrzeć. Stać. I nie móc nic zrobić.
Bo jeśli coś zauważane jest przez jedną osobę, jest to jej urojeniem czy niezauważalną realną krzywdą?
Jeśli kilka osób coś zauważa, to jest to zbiorowa halucynacja czy rzeczywisty problem?
Odkrywam dobrodziejstwa mistyfikacji. Tak jak niewinni czarodzieje z głowami z tęczy i zachodnich cukierków.
Tylko że ja już nie jestem niewinną czarodziejką.
Czy czarodziej który zawinił nie staje się sztukmistrzem?
Ha! Mistrz. Sztuk wszelakich. Dyletant życiowy i towarzyski, genius loci pracowni i nieudanych bankietów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz