wtorek, 4 grudnia 2012

Urbanistyczny koniec świata

Był jeszcze jeden dworzec. Towarowy może? 

Ja wiem, lepiej znasz swoje miasto, tak.

Ale ja wiem gdzie byłam. Bryła ciemna, rudego, bardzo rudego tworzywa, surowa tkanka miasta. Odsłonięta, ropiejąca rana. Uniwersalna brama, dalej zboże, kłosy itd itp...
I las, i jagody i lisy, sarny i inna fauna podlaska. Baaabuszka z zsiadłym mlekiem na wąsach. 

Takie ładne światło, pachnący plastikiem i płynem do czyszczenia tapicerek samochód, nagrzany od tego światła i ze wstydu gorący, poczerwieniały pod ciemnozielonym lakierem. 

Płatki lata odpadały powoli od żeliwnego szkieletu,  metal krwawił, kruszył się, opadał i wznosił się. 

Wyczyść. Wyczyść to! Sprzątaj. Nie może być śladu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz