Ja wiem, lepiej znasz swoje miasto, tak.
Ale ja wiem gdzie byłam. Bryła ciemna, rudego, bardzo rudego tworzywa, surowa tkanka miasta. Odsłonięta, ropiejąca rana. Uniwersalna brama, dalej zboże, kłosy itd itp...
I las, i jagody i lisy, sarny i inna fauna podlaska. Baaabuszka z zsiadłym mlekiem na wąsach.
Takie ładne światło, pachnący plastikiem i płynem do czyszczenia tapicerek samochód, nagrzany od tego światła i ze wstydu gorący, poczerwieniały pod ciemnozielonym lakierem.
Płatki lata odpadały powoli od żeliwnego szkieletu, metal krwawił, kruszył się, opadał i wznosił się.
Wyczyść. Wyczyść to! Sprzątaj. Nie może być śladu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz