od kilku godzin piję tą samą kawę, zaparzoną jeszcze wczoraj wieczorem. od kilku godzin już nie wiem, co się właśnie stało. nie rozumiem. to, że nie wiele będę pamiętała było jasne. to, że obrazy zamienią się w nitki zdań również.
wypala się knot, utonął. nie wiem ile czasu upłynęło. kwadrat gruntu powleczonego dywanem, kilka mebli, materac. okno - duże i otwarte, zbyt blisko i za daleko od ziemi. poza nim jest dźwięk samolotów, namacalny, twardy i chropowaty, są chmury, domy, miasta, podwórka.
Psy, które odpowiadają, kiedy zawodzę ku niebu poranne modlitwy - w ich wyciu zawiera się wszystko, czego mi nigdy wypowiedzieć się nie uda. Cały lęk i brak przestrzeni, niemożliwość zaufania, nawet ręce, która karmi. Podświadome uwielbienie łańcucha przy szyi. Własne zęby im wrogiem, kiedy gryzą się w bok. Moje dłonie nie moje, powtarzam to jak mantrę, moje dłonie nie moje, kiedyś przestanę. Kiwać się, jak derwisz tańczyć zastępując suknem firmament piegów rozsianych na skórze
wypala się knot, utonął. nie wiem ile czasu upłynęło. kwadrat gruntu powleczonego dywanem, kilka mebli, materac. okno - duże i otwarte, zbyt blisko i za daleko od ziemi. poza nim jest dźwięk samolotów, namacalny, twardy i chropowaty, są chmury, domy, miasta, podwórka.
Psy, które odpowiadają, kiedy zawodzę ku niebu poranne modlitwy - w ich wyciu zawiera się wszystko, czego mi nigdy wypowiedzieć się nie uda. Cały lęk i brak przestrzeni, niemożliwość zaufania, nawet ręce, która karmi. Podświadome uwielbienie łańcucha przy szyi. Własne zęby im wrogiem, kiedy gryzą się w bok. Moje dłonie nie moje, powtarzam to jak mantrę, moje dłonie nie moje, kiedyś przestanę. Kiwać się, jak derwisz tańczyć zastępując suknem firmament piegów rozsianych na skórze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz